Kultura
Świetni chłopcy. Przewrotność i niejednoznaczność dobrze „gra”Świetni chłopcy. "Trudno uwierzyć, że mógł tak wiarygodnie zagrać niepohamowaną współczesną miejską bestię"

Artykuł premium
DołączCzym współcześnie jest rodzina? – traumatyzującą wydmuszką, pozbawioną dobrych uczuć, gestów i przede wszystkim poświęcanego czasu.
Dwóch 25-latków: Anson Boon („Dobry chłopiec”) i Bartłomiej Deklewa („Nie ma duchów w mieszkaniu na Dobrej”). Sądząc po najnowszych rolach, mają w sobie i kinowy pazur, i wrażliwość. I jeszcze niejednym mogą nas zaskoczyć.
Właściwie mogliby się zamienić rolami. Są do siebie podobni. I mają coś niezwykle cennego dla aktorów – umiejętność wiarygodnego wchodzenia w postać. Nie grania, nie kreowania, lecz bycia bohaterem. Osobą, którą stają się przed kamerą, nie „po warunkach”, lecz dzięki szerokiemu spektrum – talentu, empatii, gotowości na zmiany. Na ekranie mogą w pełni być kimś innym niż sobą. Także fizycznie.
