Sport nie jest ani lewicy, ani prawicySport nie jest ani lewicy, ani prawicy. "Z biegiem lat coraz bardziej doceniam konieczność aktywności fizycznej"

Sebastian Kaleta zwraca uwagę na jedno – chęć poświęcenia części czasu na sport wymusiła na nim konieczność precyzyjnego planowania dnia.
Fizyczna tężyzna na pewno jest pozytywną cechą społeczeństw, wspiera ich dynamikę. Doceniły to nowoczesne państwa – zarówno totalitarne, jak i demokracje. Pierwsze budowały „nowego człowieka”, a w drugich masowy sport skonsumował rynek. Nigdy jednak nie jest przepisem na automatyczny sukces i zdrowie. Ale bardzo im pomaga.
Od wielu miesięcy spacerując z psem, spotykam regularnie biegającego 35-latka, z zawodu policjanta. Jeszcze kilka lat temu, gdy sam wybierałem się na przebieżki, patrzył na mnie raczej ze zdziwieniem. Ale i u niego zdecydowały względy zawodowe i wiek. Policja stawia wymagania, regularnie egzaminując funkcjonariuszy ze sprawności fizycznej. Zgodnie z ustawą policjant jest obowiązany utrzymywać sprawność fizyczną, więc dobra kondycja jest właściwie wpisana w zawód, w którym trzeba opanować techniki interwencji lub udać się w pościg. Podobnie w wojsku, czasy otyłych i przysadzistych szwejów odbębniających swoją służbę dawno minęły. W dobrym tonie jest coś trenować, chodzić na siłownię, biegać, pływać i utrzymywać formę. Z pewnością pomogła w tym profesjonalizacja armii, a także dobre wzorce, które do sił zbrojnych przywędrowały choćby przez kontakt z armiami NATO-wskimi. Sprawność fizyczna to także fundament gotowości żołnierzy Wojsk Obrony Terytorialnej do działania, bo organizm przyzwyczajony do wysiłku fizycznego łatwiej zniesie wyzwania związane z intensywnym szkoleniem. Również i do obowiązków terytorialsów należy samodzielne utrzymywanie formy.
