Słodko-gorzki pociąg z Budapesztu. "Zwycięstwo Fideszu"
Słodko-gorzki pociąg z Budapesztu. "Zwycięstwo Fideszu jest dobrą wiadomością dla Polski"

Niedzielne wybory pozwalają mieć nadzieję, że uda się ocalić przynajmniej część pięknego dorobku ostatnich lat, owej złotej dekady tysiącletniej przyjaźni polsko-węgierskiej.
W niedzielny wieczór 3 kwietnia 2022 r. premier Viktor Orbán miał powody do radości, wchodząc na scenę w położonej nad samym Dunajem hali Bálna. Po raz czwarty z rzędu jego partia wywalczyła większość konstytucyjną.
Fidesz zdobyła 136 mandatów na 199 miejsc w parlamencie. Wynik procentowy też imponuje – ponad 53 proc. głosów na listę partii Viktora Orbána. Opozycja jest rozbita, leży na łopatkach, nie ma pomysłu, co dalej, brnie we wzajemne rozliczenia. To moment historyczny, ale być może również szczyt potęgi. Rosyjska inwazja na Ukrainę w istocie zburzyła podstawy polityki zagranicznej Budapesztu. W dłuższej perspektywie tak ostentacyjny dystans wobec losu Ukrainy może okazać się bardzo kosztowny.
