Rok spadających masek. "Polska ma się przestać zbroić"
Rok spadających masek. "Polska ma się przestać zbroić. Takich gwarancji chce Rosja"

Stare europejskie stolice już przebierają nogami, żeby handlować nami z Rosją.
Za nami rok spadających masek. Elicie Europy zsunęła się ze spoconej twarzy maska z zastygłym grymasem tolerancji. Zobaczyliśmy twarzyczkę małego, zgryźliwego, antyjankeskiego maoisty-totalitarysty, jeżdżącego do marksistowskich Chin, by kupić totalitarną technologię kontroli społeczeństw. Demos odwraca się w Europie od „demokracji”. Bo „demokracja liberalna” to zwykła trepia oligarchia: 87 proc. Francuzów uważa, że ich państwo znajduje się w stanie upadku, a 34 proc. – że ten upadek jest nieodwracalny. 41 proc. zgodziłoby się na „silnego przywódcę, który nie musi martwić się o parlament ani wybory”. Byle rozwiązał problemy kraju. Więc szerokiej drogi, kochani nadludzie znad Sekwany, którzy kilkanaście lat temu proamerykański głos polskiego rządu kwitowaliście bon motem, że Polska utraciła okazję, by siedzieć cicho.
Maska spadła również cesarzowi Xi, ukazując zaciętą twarz chińskiego szowinisty. Kulturowa wyższość, dynastia Han, Wielkie Chiny… Chińczycy przestali udawać. Jeżdżąc do wykupionych krajów – nie tylko afrykańskich – sztorcują, pokrzykują. Marksistowski kacyk ruga japońskiego ambasadora, stawia go na baczność. Konsul generalny Chin w Osace Xue Jian powiedział szefowej japońskiego rządu, że jej „brudny łeb trzeba odciąć bez wahania”. Pycha przed upadkiem. Ubiegłoroczne manewry chińsko-białoruskie na poligonie 3 km od polskiej granicy w trakcie szczytu NATO. Skośnoocy z Korei walczą w Donbasie, Chińczycy o dzień drogi od Legnicy. Tak, tak, europejscy Europejczycy i chińskie onuce, szukajcie sojusznika w Pekinie. Krzyż na drogę. Owińcie się w sześć kolorów.
