Relacja z Odessy. Próbują jakoś normalnie żyć
Relacja z Odessy. Próbują jakoś normalnie żyć: "Tam nasz dom. Co będzie, to będzie..."

– Panie, po co nam ta wojna? – zaczyna pierwsza kobieta. Boją się, że wojna zniszczy ich ukochaną Odessę, obie tęsknią do normalnego życia.
Odesso, ach piękna Odesso, co z ciebie zrobiła ruska nawałnica. Gdziekolwiek spojrzeć zasieki, bunkry, betonowe zapory i barykady z worków z piaskiem. Centrum miasta i wybrzeże są pilnie strzeżone i całkowicie zamknięte. W rejon Teatru Opery i Baletu wejść mogą jedynie mieszkańcy pobliskich kamienic. Schodów Potiomkinowskich nie sposób nawet zobaczyć, nie mówiąc już o zejściu nimi nad morze.
Pobyt we w miarę normalnie funkcjonującym Lwowie skończyłem, wsiadając do nocnego pociągu zmierzającego na południowy wschód, do najważniejszego ukraińskiego miasta położonego nad Morzem Czarnym – Odessy. Przygodnie poznani sprzymierzeńcy ostrzegali mnie przed tą podróżą:
