Pycha kroczy przed upadkiem. Chorzy na raka, są zaskakiwani
Pycha kroczy przed upadkiem. "Informacjami o odwołanych zabiegach są zaskakiwani pacjenci z całej Polski”

Ministrem finansów jest przecież człowiek, który co prawda nie potrafi trzymać w ryzach ani dochodów, ani długu państwa, ale umie zabrać opozycji należne jej dofinansowanie i cieszyć się na samą myśl o wsadzeniu Zbigniewa Ziobry za kraty, mówiąc: „Dla takich chwil warto być w polityce"
Gdy w czwartek walczący o życie po ciężkich operacjach Zbigniew Ziobro zwoływał konferencję prasową w Budapeszcie, portal Wirtualna Polska podał taką oto informację: „Chora na chłoniaka kobieta w poniedziałek miała dostać informację z Centrum Onkologii Ziemi Lubelskiej, że w tym roku nie ma już miejsc na leczenie. Dyrektor szpitala nie potwierdza zdarzenia, ale obiecuje przyjrzeć się tej konkretnej sprawie. Informacjami o odwołanych zabiegach są zaskakiwani pacjenci z całej Polski”. Pacjenci, w tym chorzy na raka, są zaskakiwani, ale uważni obserwatorzy nie powinni być zaskoczeni. Ministrem finansów jest przecież człowiek, który co prawda nie potrafi trzymać w ryzach ani dochodów, ani długu państwa, ale umie zabrać opozycji należne jej dofinansowanie i cieszyć się na samą myśl o wsadzeniu Zbigniewa Ziobry za kraty, mówiąc: „Dla takich chwil warto być w polityce. To jest też sens bycia w polityce”.
Dla obecnej władzy nie to jest sens poboczny czy choćby równoległy – to sens zasadniczy. Gdyby oceniać jej dokonania merytoryczne, sferę troski o podstawowe polskie interesy, a także poszanowanie podstaw demokracji, już dawno powinna upaść i odejść w niesławie. Ale kraje postkomunistyczne nie są normalnymi demokracjami. Nawet po trzech dekadach z okładem czuć tu odór zmutowanego postkomunizmu, zazwyczaj przesłoniętego unijnymi gwiazdkami. Czuć tu także fetor nowego kolonializmu, którego istotą są przemoc wobec sił patriotycznych i przyzwolenie na brutalne deptanie reguł w razie zagrożenia interesów metropolii. W naszej części Europy polityczne zmagania są czymś jakościowo innym niż na Zachodzie. Ich sensem, zwłaszcza w przypadku Polski, jest nieustająca walka o zachowanie niepodległości. W istocie więc każde wybory decydują o tym, czy będziemy podmiotowi, czy też stracimy wszystko.
