Przyszłość Andrzeja Dudy. Lepiej od Wałęsy
Przyszłość Andrzeja Dudy. Sprawny polityk, który może pokrzyżować plany Tuska. W dodatku ma na siebie plan. Jaki?

Andrzej Duda ma szansę stać się kimś ważnym po zakończeniu drugiej kadencji, co wzbudza wściekłość byłych prezydentów.
Prezydent nie tylko może pokrzyżować opozycji plany zemsty i odwetu, lecz także zrobić międzynarodową karierę.
To, że politycy opozycji nie doceniają znaczenia prezydenta Andrzeja Dudy w perspektywie całej jego kadencji, czyli do 6 sierpnia 2025 r., to wynik wściekłości. Spowodowanej tym, że nie tylko wygrał w 2015 r. z urzędującym prezydentem Bronisławem Komorowskim, lecz również tym, że w 2020 r. wygrał drugą kadencję. Mimo że najpierw rzucono do walki z nim Małgorzatę Kidawę-Błońską, która miała mieć wszelkie atuty, by go pokonać, a potem zamieniono ją na wielką nadzieję opozycji, podobno urodzonego zwycięzcę, czyli Rafała Trzaskowskiego. W sukces Andrzeja Dudy nie wierzyła też część polityków Prawa i Sprawiedliwości, choć Jarosław Kaczyński wiele razy przekonywał, że prezydentura Andrzeja Dudy może się okazać ważniejsza niż krucha większość rządząca. Dlatego postawiono na urzędującego prezydenta mimo różnych nieporozumień, a nawet konfliktów. Było jasne, że w perspektywie pełnej kadencji Andrzej Duda jest istotnym stabilizatorem polskiej polityki i gwarantem tego, że nie powiedzie się plan zemsty i odwetu na obecnie rządzących, gdyby opozycja przejęła władzę. Prezydent (na którego narzeka część polityków Zjednoczonej Prawicy – ZP, ale to nic nie kosztuje, bo po 2025 r. głową państwa być nie może) jest istotną przeszkodą w planach Donalda Tuska i opozycji, aby cofnąć wszelkie zmiany i reformy przeprowadzone za rządów ZP. Wobec weta prezydenta żadne bolszewickie rozwiązania nie będą po prostu możliwe, także te w mediach publicznych, a one wydają się dla opozycji kluczowe. Wiadomo, że opozycyjni politycy chcieliby je likwidować (szczególnie Tusk, Trzaskowski i Schetyna), a dziennikarzy prześladować. Andrzej Duda będzie rządził do sierpnia 2025 r., a straszenie go impeachmentem jest tylko wyrazem infantylizmu i bezsilności, bo taka operacja nie ma żadnych szans.
