Przekręcony. "Radosław Sikorski zdjął maskę"
Przekręcony. "Radosław Sikorski zdjął maskę i ochoczo jak nigdy wpisuje się w narrację Moskwy"

Jego kadencja w MSZ to złoty czas dla Moskwy. Putin nie mógł sobie wymarzyć lepszego ambasadora rosyjskiej sprawy na Zachodzie.
Wiele osób zachodzi w głowę, dlaczego Radosław Sikorski zaczął śpiewać w chórze Putina? Z jakiego powodu sięga po słowa bezcenne dla moskiewskiej propagandy? Co się z nim nagle stało? Odpowiedź jest prosta: nagle nie stało się nic. Swoje poglądy Sikorski zmienił już lata temu. Pytanie powinno brzmieć: czy z własnej woli i zupełnie bezinteresownie?
Z jego całej politycznej kariery najbardziej zapamiętałem 29 października 2010 r. Jako reporter telewizyjnych „Wiadomości” pojechałem wówczas do Łazienek Królewskich, gdzie w pałacu Na Wodzie miała odbyć się konferencja szefów MSZ Polski i Rosji. Zanim jednak wpuszczono nas do budynku, ministrowie odegrali scenkę balkonową. Sikorski wyszedł z Ławrowem, by ten ostatni mógł zapalić papierosa, a kamery sfilmowały ich przyjacielską pogawędkę. Już ten moment wydawał się obrzydliwy. Byliśmy pół roku po katastrofie smoleńskiej, o której sprawstwo należało w pierwszej kolejności podejrzewać Rosję, a kilka dni wcześniej w „Misji specjalnej” zobaczyliśmy, jak rosyjscy żołdacy niszczą wrak tupolewa.
