Magazyn Wielkanocny
Proch i popiół, czyli lato w Wenecji. "Umieranie Zachodu"
Proch i popiół, czyli lato w Wenecji. Dlatego to miasto jest trochę jak Ameryka

Artykuł premium
DołączZa sprawą wszechogarniającej turystyki dotkliwie obserwuję w Wenecji pewien rodzaj gatunkowego samoupokorzenia mężczyzn
Współczesna Wenecja jest miejscem, w którym dojmująco można odczuć nie tyle śmierć samego miasta, ile umieranie wielkiej kultury Zachodu.
W Wenecji ludzi zaczyna przybywać około połowy lipca, przed świętem Il Redentore. Wówczas poza wczesnym rankiem najlepiej unikać głównych ulic i nabrzeża laguny. Jeszcze w połowie miesiąca bywa do zniesienia, a turystycznej gawiedzi jest tyle co latem w Krakowie, czasem tylko w jakiejś wąskiej uliczce albo przy wsiadaniu do vaporetto można się nadziać na korek.
