Popcorn buntu. Powodzianie 3 miesiące po powodzi: "Toniemy!"
Popcorn buntu. Powodzianie 3 miesiące po powodzi: "Fala obietnic, żadnego wsparcia", "Toniemy"

Państwo miało pomagać, a zaserwowało przedsiębiorcom finansową pułapkę
Na stole wylądował popcorn. Wcale nie w kinie i nie dla rozrywki, tylko na konferencji prasowej ministra Marcina Kierwińskiego w Ławicy, gdzie poszkodowani przez powódź przedsiębiorcy przyszli szukać odpowiedzi, a trzy miesiące po powodzi dostali… kolejne obietnice. Barbara Glińska ze Stowarzyszenia Wrzesień 2024, która przyniosła na to wydarzenie popcorn, nawet nie musiała nic mówić. Kukurydziane chrupki zrobiły za nią całą robotę – stały się symbolem spektaklu politycznego, w którym widzowie są jednocześnie ofiarami.
Gdy we wrześniu 2024 r. powódź zabrała dorobek życia setek przedsiębiorców, premier Donald Tusk obiecywał szybkie i skuteczne działania. Ministerstwo Funduszy i Polityki Regionalnej zapewniało, że pomoc nadejdzie. W końcu powstał fundusz wsparcia przedsiębiorstw dotkniętych powodzią z możliwością umorzenia pożyczek do 90 proc. Tyle że rzeczywistość boleśnie zweryfikowała te deklaracje. Barbara Glińska prowadząca hotel Przy Żelaznym Moście dowiedziała się, że nie dostanie od państwa żadnego prezentu – całe 3,5 mln zł, które miało być jej ratunkiem, widnieje w harmonogramie spłat w równych ratach. Umarzane są tylko odsetki. Państwo miało pomagać, a zaserwowało przedsiębiorcom finansową pułapkę.
