Pogarda. "Zatłuczony na śmierć przez niemieckich strażników"Pogarda. "Zginął zatłuczony na śmierć przez czterech niemieckich strażników na oczach 12-letniego Staszka"

Zapytałem kiedyś ojca, co było dla niego najbardziej traumatycznym wspomnieniem z czasów okupacji. Po krótkim zastanowieniu tata wyznał, że najtrudniej było mu znieść POGARDĘ okazywaną na każdym kroku Polakom przez Niemców.
Mój śp. dziadek Teofil Makowiecki za odmowę podpisania volkslisty wraz z całą rodziną został wysiedlony i umieszczony w tzw. Szmalcówce w Toruniu. Zginął w kolejnym obozie przejściowym w Skierniewicach, zatłuczony na śmierć przez czterech niemieckich strażników na oczach 12-letniego Staszka (mojego ojca). Kolejne 3,5 roku chłopak spędził u niemieckiego bauera, harując od świtu do zmroku jak niewolnik i śpiąc w oborze z krowami. Uciekający przed Armią Czerwoną gospodarze przekazali go Organizacji Todta. Przez trzy miesiące w okolicach Wilhelmshaven Staszek kopał w zmarzniętej ziemi okopy dla Wehrmachtu. Niewykonanie normy (8 m3 ziemi) było karane pozbawieniem dziennej racji żywnościowej. Wyzwolony przez pancerniaków gen. Maczka znalazł się w Maczkowie, miasteczku utworzonym dla polskich sierot i więźniów obozów koncentracyjnych. Oślepł z powodu awitaminozy i leczył się w tamtejszym szpitalu. W 1947 r., po likwidacji Maczkowa, Stanisław wrócił do Polski. Zaczynał od zera: bez domu, rodziców, z ukończoną w dwa lata szkołą podstawową.
Zapytałem kiedyś ojca, co było dla niego najbardziej traumatycznym wspomnieniem z czasów okupacji. Głód? Zimno? Wszy? Choroby zakaźne? Praca ponad siły? A może ciągłe zagrożenie życia? Po krótkim zastanowieniu tata wyznał, że najtrudniej było mu znieść POGARDĘ okazywaną na każdym kroku Polakom przez Niemców. Naród panów (Herrenvolk) traktował ich jak zwierzęta, gorzej – jak karaluchy, którymi trzeba się brzydzić i które należy tępić, jeśli tylko przestają być przydatne.
