Piękno jest klocem. "Mamy przydrożny magazyn"
Piękno jest klocem. Propaganda obiecanek bez pokrycia jest mocną stroną jego towarzystwa

Odwracanie kota ogonem, robienie z igły widły, plecenie banialuków, wygadywanie andronów – za to właśnie kocha Trzaskowskiego jego elektorat.
Warszawa pięknieje. Po wybuchu entuzjazmu z powodu kładki pieszo-rowerowo-hulajnogowej przed rokiem możemy ostatnio podziwiać Muzeum Sztuki Nowoczesnej. Piękne jak przydrożny magazyn nawozów sztucznych (a może i naturalnych? Tego jeszcze nie wiemy). Ponieważ charakter pl. Defilad dawno temu określił imponujący pałac Stalina w stylu „barok/barak moskiewski” z lat 30., w światłych umysłach warszawskich prezydentów, zwanych przez warszawiaków Bufetową i Szambelanem, powstała idea budowli kontrastującej z tamtą epoką. Potężny kloc postawiony w centrum miasta jest świadectwem wyrafinowanej estetyki magistrackich władców stołecznego grodu. Piękno jest prostokątne, głosi główny konstruktor. A ponieważ pomnikowy Stalin jest pełen balasków, ozdóbek i figurek, tworzy się szczególny kontrast wpływający na szary tłum bywalców tego miejsca. Estetyka kontrastu jest dobrze znana pokoleniom eksperymentatorów miejskich pejzaży. Tu rudera z czasów potopu szwedzkiego, tam deweloperka z czasów Gierka, arcytektura kontra makulatura pustaków itp.
Pokrzepione muzealnym sukcesem władze ratusza z mozołem patronują budowie linii tramwajowej do Wilanowa. W tym przypadku chodzi o muzealnictwo transportowe, niezbyt nowoczesne. W wielu kampaniach wyborczych Bufetowa i Szambelan obiecywali kolejne linie metra… dokończenie drugiej, do końca kadencji trzeciej, prace projektowe linii czwartej. Propaganda obiecanek bez pokrycia jest mocną stroną towarzystwa rządzącego stolicą. Ich przywódca niemal codziennie poucza, jak odwracać kota ogonem, robić z igły widły, pleść banialuki, wygadywać androny. I za to kocha go elektorat.
