Piąte pytanie referendum. Niebezpieczna rzecz dla Niemiec
Piąte pytanie referendum. "Niebezpieczna rzecz i dlatego niemieckie media je zwalczają"

W obrzydzaniu referendum nie chodzi tylko o strach, że ono pomoże wyborczo PiS.
Ten plebiscyt ludowy już trwa. Rozpoczął się u zarania III RP, ale teraz, przed wyborami 15 października, osiąga apogeum, krystalizuje się, jego wynik się wykuwa. Ten plebiscyt nie jest sformalizowany, ba, nawet nie ma w nim jednoznacznego pytania, ale to, co niedopowiedziane, jest nie mniej ważne niż każda z czterech spraw poruszonych w referendum, które odbędzie z wyborami.
Tak naprawdę to my – wolni, świadomi swych praw obywatele oraz ci, którzy czują się władcami naszych umysłów i dusz odpowiadamy na piąte, niezadane pytanie. Można je sformułować tak: „Czy jesteś za tym, by obywatele w sposób bezpośredni decydowali o najważniejszych sprawach państwa, swych prawach i obowiązkach oraz głosując w referendum, rozstrzygali o nich w sposób ostateczny?”. Ostateczny, tzn., że rząd i parlament muszą rozstrzygnięcie wdrożyć i będzie ono obowiązywało, dopóki nie zmieni go następne referendum.
