Pasażer drugiego wagonu. "Król Europy" jest nagi i ogrywany
Pasażer drugiego wagonu. „Donald Tusk został wyrzucony z pierwszego wagonu europejskiej polityki”. A z nim Polska

Lekceważenie Tuska wygląda na zjawisko systemowe. Trójka europejskich liderów – kanclerz Merz, prezydent Macron i premier Starmer – mimo swych słabości traktuje polskiego premiera jak powietrze. Dlaczego? Bo może. Bo Tusk na to pozwala
Po raz pierwszy od dłuższego czasu polski premier mógł wystąpić na wspólnej fotografii w gronie przywódców innych państw. Rządowa propaganda przedstawia obecność Donalda Tuska w Berlinie jako wielki sukces, choć było to spotkanie liderów kilku krajów, w tym mniejszych od Polski. To jednorazowe zdarzenie nie stanowi jednak odpowiedzi na pytanie o to, dlaczego Tusk jest całkowicie nieobecny w polityce międzynarodowej
Quantité négligeable – to francuskie określenie czegoś lub kogoś całkowicie nieważnego i powszechnie lekceważonego. Niestety odnosi się też do obecnego polskiego premiera. Z zaskoczeniem trzeba odnotować, że Donald Tusk dał się zmarginalizować aż tak. Zaskoczenie jest tym większe, gdy przypomnimy sobie obraz Tuska w momencie jego powrotu do krajowej polityki. Wcześniej pełnił dwie funkcje międzynarodowe – przewodniczącego Rady Europejskiej, a następnie przewodniczącego Europejskiej Partii Ludowej. Można dyskutować, czy to godności tak istotne, jak głosili apologeci Tuska, ale z pewnością były to stanowiska o zauważalnym znaczeniu. Tusk wrócił jako „król Europy”. Ten, którego w Unii nikt nie ogra.
