Panika przed referendum. Tusk zakpił z samego siebiePanika przed referendum. Tusk chciał wykpić czwarte pytanie referendalne, a zakpił z samego siebie

Tusk faktycznie stanie się przedmiotem referendum, nawet wbrew intencjom jego apologetów i obrońców. Ale sam tego chciałeś, Grzegorzu Dyndało.
Atak Donalda Tuska na referendum może zagrozić pozycji lidera PO. Dlaczego? Bo stanie się ono plebiscytem w sprawie jego dalszego istnienia w polityce.
Opozycja, a szczególnie Platforma Obywatelska i jej media, wpadły w panikę po zapowiedzi zorganizowania powszechnego referendum. A już połączenie referendum z wyborami parlamentarnymi 15 października 2023 r. spowodowało coś znamionującego rozstrój nerwowy i pokarmowy. Nic więc dziwnego, że po ujawnieniu referendalnych pytań panika zamieniła się we wściekłość. Pytania wywołują gorączkę i strach, gdyż dotyczą fundamentalnych kwestii bezpieczeństwa: materialnego, socjalnego, infrastrukturalnego, osobistego, militarnego. Oznaczają wybór między Polską bezpieczną a Polską permanentnie zagrożoną na wielu poziomach. A to zagrożenie nie pozwala Polakom ani czuć się bezpiecznie dziś, ani planować przyszłości własnej i swoich dzieci. Bez poczucia bezpieczeństwa wszystko inne jest wtórne i ma mniejsze znaczenie. Opozycja to pojęła, dlatego reaguje tak nerwowo. Donald Tusk, Platforma Obywatelska i reszta opozycji mają świadomość, że sprawa bezpieczeństwa jest fundamentalna i ten, kto je zagwarantuje może liczyć na poparcie, zaś ten kto bezpieczeństwu zagraża może liczyć tylko na odrzucenie.
