Ostatni samuraj. Legenda za życiaOstatni samuraj. Jeśli był legendą za życia, to po śmierci stał się niemal dosłownie półbogiem

24 września 1877 r. pozbawione głowy ciało Saigō Takamoriego leżało w pobliżu zamku Kumamoto.
Był jednym z twórców nowoczesnej Japonii, zginął jednak w obronie Japonii tradycyjnej. Ten niezrozumiały dla Europejczyka paradoks sprawił, że w Kraju Kwitnącej Wiśni postać Saigō Takamoriego pozostaje czymś znacznie więcej niż legendą, choć od jego śmierci mija blisko 150 lat.
Rankiem, 24 września 1877 r., pół japońskiej armii było zajęte poszukiwaniem głowy Saigō Takamoriego. Resztę ciała znaleziono bez problemu. Choć na polu bitwy zalegały setki trupów, jego akurat odróżnić od innych było niezwykle łatwo – miał 180 cm wzrostu i posturę zapaśnika, co w tamtych czasach w Japonii było praktycznie niespotykane. Głowę także rozpoznano by bez trudu. W tamtych czasach był jednym z głównych rozgrywających w japońskiej polityce. Nie tylko przywódcą prowincji Satsuma, lecz także człowiekiem, który całkiem niedawno doprowadził do upadku panujący od kilkuset lat system szogunatu. Chciał restauracji cesarstwa, był jedną z centralnych postaci reformatorskiego rządu tymczasowego. Ale od pewnego czasu stał na czele zbrojnego powstania – paradoksalnie mającego przywrócić znaczenie samurajskiej tradycji, za której upadek sam był w dużym stopniu odpowiedzialny.
