Opolska nicość i nuda. "OPOLE czyli problem"Opolska nicość i nuda. "To dziś wypadkowa układów, menedżerów i producentów". Ostatnie zapasy wynoszą z magazynów

Relikt minionych epok, którego nie ożywi nawet wieczór z polskim hip-hopem. Podobne do siebie „silikonowe” produkcyjniaki, imitujące wszelkie muzyczne trendy i dopasowane do w miarę szerokich gustów - By wskrzesić polską piosenkę i kabaret, potrzeba rewolucji i odważnych wizjonerów.
Magia, oryginalność i autentyczność – na opolskiej scenie brak tego towaru. Ich ostatnie zapasy wynoszą już z archiwalnych magazynów, a z serc publiczności odkopują ostatnie pokłady nostalgii. Dokładając kabaretową tandetę.
Koncert „Debiuty” 62. Krajowego Festiwalu Piosenki Polskiej w Opolu wygrała polityczna poprawność, a więc czarnoskóry Daniel Godson, syn Johna Godsona, byłego polityka Platformy Obywatelskiej nigeryjskiego pochodzenia. Wtórna muzyka i poprawne wykonanie zostały ocenione wyżej niż np. stonowany, może nie tyle zaskakujący, ile bardzo przekonujący występ znakomicie śpiewającego i akompaniującego sobie na fortepianie Stasia Kukulskiego. Ale może uwikłane w polityczno-środowiskowe zależności jury uznało za niestosowne wręczenie nagrody im. Anny Jantar wnukowi piosenkarki, decydując się na uhonorowanie zupełnej imitacji? Tymczasem syn Natalii Kukulskiej ma autentyczny talent wokalny i z tego, co słychać, porządny warsztat artystyczny, co swego czasu udowadniał także w „Szansie na sukces”, śpiewając piosenki Wilków i Roberta Gawlińskiego. Debiut równie dobrze mogłaby wygrać przebojowa Julia Tkacz, ale także w przypadku tej nastolatki najwyższe gremia były innego zdania.
