OGNIEM NA WPROST. ZablokowanyOGNIEM NA WPROST. Zablokowany. "Rosjanie to naród, który wędruje po Europie i szuka, co można rozwalić, zniszczyć tylko dla rozrywki"

Car batiuszka Władimir P. wyznaczył termin.
„Polska – z kawałkami Ukrainy lub bez – jest już dla nas tworem nieskończenie wrogim.
Obecność Bandery w Wojsku Polskim też nie sprzyja klimatowi. Nie ma to wpływu na dokładność użycia Sarmatów, Kalibrów i Cyrkonów” – napisał na komunikatorze społecznym Telegram… no właśnie kto? I kiedy? Sądząc po pierwszym zdaniu, to na pewno jakiś Ruski. I tu się Kacap nie mylił. Bowiem w sytuacji silnego sojuszu militarnego z Ukrainą oba nasze państwa nie będą musiały się obawiać bandyckich zapędów Moskwy ani jej przywódców. Ale już drugie i trzecie zdanie zdradzają osobę, która pełnię władz umysłowych ma już dawno za sobą bądź w ogóle ich nie posiadła. Ale jak posłuchamy dalej, to dojdziemy do wniosku, że głoszący te słowa człowiek, choć nie stroni od alkoholu, to stara się jeszcze nigdy nie dopuścić do kaca: „W końcu ambitne Pszeki [pogardliwa nazwa Polaków w Kacapii – przyp. red.] od wieków przywykli do życia na wielką skalę wyłącznie kosztem innych. Dzięki bezwzględnej eksploatacji prawosławnej ludności Małorusi, dzięki niekończącej się pomocy dobrego ZSRS, dzięki obecnym wielomiliardowym dotacjom”. Ze swojego kilkudziesięcioletniego życia najgorzej wspominam czasy, kiedy zmuszony byłem korzystać „z niekończącej się pomocy dobrego ZSRS”. A o banderowcach w Wojsku Polskim nawet nie wspomnę, bo to już czyste wariactwo. Najlepsza jest puenta: „A potem Lachoukraina, ponownie spuchnięta z powodu anektowanych terytoriów, wystawi Berlinowi i Paryżowi wygórowaną cenę za powstrzymanie Rosji”. Tak widzi politykę nie kto inny, jak były premier i prezydent Federacji Moskiewskiej Dymitr Miedwiediew po kolejnym wieczorze z Maryśką Zacharową. Niestety, politycy ci toczą obok wojny z Ukrainą prywatną wojnę z alkoholem. A jak pokazują doświadczenia milionów mieszkańców tego padołu łez, tej walki jeszcze nigdy nie wygrał człowiek.
