OGNIEM NA WPROST. Ustawka w Warszawie
OGNIEM NA WPROST. Ustawka w Warszawie

No i prezydent Wołodymyr Zełenski okazał się kolejnym „krawaciarzem” z Kijowa. Przypominam, że określenie to dotyczy ukraińskich elit (większości), które myślą, że Ukraina może prowadzić politykę mocarstwową i opierać całe swoje jestestwo na niemieckiej pomocy. Do tej pory Kijów pożarł się praktycznie z każdym sąsiednim krajem, jak Węgry, Słowacja, część polskich polityków (większa, choć niesprawująca obecnie władzy). O Białorusi i Moskwie nie wspomnę, bo z nimi toczy wojnę. Zełenski przyjechał więc do Warszawy i zagrał (z zawodu aktor) w ustawce sterowanej przez partię rządzącą w Polsce, pokazując środkowy palec opozycji oraz kandydatowi na prezydenta dr Karolowi Nawrockiemu (udawał, że nie wie, jak się nazywa główny przeciwnik Rafała Trzaskowskiego w wyścigu o pałac prezydencki). Taka polityka nie doprowadzi do niczego dobrego.
Po pierwsze, podlizywanie się Donaldowi Tuskowi w taki sposób nic nie daje Ukrainie. Niemcy i tak wybiorą politykę business as usual i będą dążyli do zakończenia wojny na byle jakich warunkach. Po drugie, Tusk i jego ekipa po roku rządów przestali się liczyć w światowej polityce. Losy Ukrainy zależą tylko od jednego człowieka i nie jest nim przyszły kanclerz Niemiec, tylko prezydent USA Donald Trump. Po trzecie, nie wiadomo, jak długo w Polsce będzie panował reżim Tuska. Jedno jest pewne – po odsunięciu obecnie rządzących od władzy czeka ich kara za łamanie prawa. Jak wtedy Zełenski będzie rozmawiał o sprawach pomocy dla swojego kraju z tymi, których obecnie nie wiadomo po co obraził? A zniewaga była gruba. Bo jak można nazwać sugestie, żeby ewentualny przyszły prezydent RP zaczął się przygotowywać do walki na froncie polsko-moskiewskim? Powiedział to człowiek, który nauczył się ukraińskiego w późnym wieku (pochodzi z rodziny rosyjskojęzycznej) i słowo „przepraszam” za okropną zbrodnię wołyńską nie jest mu w stanie przejść przez gardło.
