OGNIEM NA WPROST. Sześć sekundOGNIEM NA WPROST. Dziś na tapecie o Łukaszence w akcji oraz innych popaprańcach, którzy trzymają z Putinem

Reżimowe media przekonują, że polski rząd i prezydent szykują inwazję, by odebrać część terytorium Białorusi oraz okupować zachodnią Ukrainę.
Dziś na tapecie o Łukaszence w akcji oraz innych popaprańcach, którzy dla władzy i korzyści majątkowych trzymają z reżimem na Kremlu. Ostatnio były kierownik kołchozu, obecnie kierownik państwa białoruskiego spotkał się z dziećmi, zapowiadając, że w nadchodzącym czasie odtworzy ruchy pionierskie, które zostały zlikwidowane po upadku ZSRS. Pionierzy to była komunistyczna organizacja dla dzieci (9–14 lat) utworzona, by prać mózgi najmłodszym obywatelom krajów socjalistycznego bloku. Efekty tej pracy niestety są widoczne do dziś, co odzwierciedla poparcie Białorusinów dla bandyckiego najazdu na Ukrainę. Podczas spotkania doszło do incydentu, z którego śmieje się prawie cały świat. Jeden z obecnych na sali chłopców miał problem z tym, by otworzyć butelkę soku. Wówczas Łukaszenka przywołał go do siebie. Wziął butelkę, wstrząsną nią, uderzył w denko i otworzył. Po tym rozległy się gromkie oklaski. Jak podaje ranking brytyjskiego portalu The Telegraph, najbardziej rozpitym krajem na świecie jest Białoruś. 17,5 litra na głowę mieszkańca rocznie. Polska zajmuje dopiero 15. miejsce, choć system otwierania butelek, uderzając dłonią w denko à la Łukaszenka, był znany u nas jeszcze w czasach komuny. Widać satrapa nie chce, by jego kraj stracił pozycję lidera w tym smutnym rankingu ( jedyna dyscyplina, w której dziś Białoruś prowadzi na świecie), uważając, że należy przygotować dzieci i młodzież do wyzwań, które staną przed nimi po wyjściu ze sklepu monopolowego. Zgodnie zresztą z zasadą „czym skorupka za młodu nasiąknie, tym na starość trąci”.
Kołchozowy dyktator zza naszej wschodniej granicy powołuje właśnie nowy rodzaj sił zbrojnych – obronę terytorialną, złożoną z rezerwistów i byłych białoruskich zawodowych wojskowych. Po co mu to wojsko? Do walki z żywiołami, jak pożary czy powodzie? Nie! Reżimowe media przekonują, że polski rząd i prezydent szykują inwazję, by odebrać część terytorium Białorusi oraz okupować zachodnią Ukrainę. Dyskusja o morale tej formacji praktycznie mija się z celem, ponieważ jest żadne. W każdym mieście powiatowym miałby powstać batalion liczący 300–700 żołnierzy. Powstaje zasadnicze pytanie. Po co Polska armia miałaby wkraczać na Białoruś? Przecież wszyscy wiedzą, że jak tylko nadarzy się okazja, sami Białorusini zrobią wszystko, żeby wysadzić dyktatora z fotela. Tylko czekają.
