OGNIEM NA WPROST. Po KadyrowieOGNIEM NA WPROST. Po Kadyrowie. Świeże powietrze albo śmierć od wybuchu granatu. Wybór należy do ciebie

Weterani w Federacji Moskiewskiej zaczynają stanowić problem.
Kierownik podległej Kremlowi Czeczenii Ramzan Kadyrow gdzieś przepadł.
Zdaniem kacapskiego żurnalisty Wienediktowa, cierpi on na „ostrą niewydolność nerek” i dlatego „potrzebuje częstych dializ”, co „z całą pewnością odbywa się w Centralnym Szpitalu Klinicznym” w Moskwie. Z kolei czeczeński opozycjonista i były sędzia Sądu Najwyższego Abubakar Jangułbajew napisał, że Kadyrow nie żyje. Nie przedstawił jednak dowodów oraz nie podał źródeł tej informacji. Smaczku całej historii dodaje fakt, że parę tygodni temu Kadyrow oskarżył swojego osobistego lekarza Elchana Sulejmanowa o trucie go, po czym lekarz zniknął. Ostatnio służby Kadyrowa usiłowały tuszować sytuację, pozorując aktywność Sulejmanowa w social mediach, ale nieprzekonująco. Tak czy inaczej, rozpoczęły się spekulacje, kto będzie jego następcą. Pierwszym w kolejce okazał się Apti Alaudinow, dowódca sił czeczeńskich na Ukrainie. Ma znacznie większą estymę wśród kadyrowców od samego Kadyrowa jako ich bezpośredni wódz, jest młody i potrafi się odnaleźć z rosyjskich strukturach siłowych. Ale pod nim ryją, puszczając na dworze plotkę o czeczeńskiej seksaferze z nim i Kadyrowem w tle. Alaudinow został jakoby zgwałcony przez szefa i wysłany na wojnę za karę. Nie tyle chodzi tu o skłonności LGBT+ samego Kadyrowa, bo to u nich nie jest hańbiące, ile o rolę, jaką odgrywał Alaudinow w relacjach z dowódcą. Rolę „podporządkowanej kobiety”, a to już samo w sobie może przetrącić mu karierę.
