
Zgoda na ukraińskie żądania byłaby gwoździem do trumny nie tylko dla sporej części polskiego rolnictwa, lecz także dla rządu, który by takiej zgody udzielił. Być może zresztą właśnie o to chodziło. Antypolski zwrot władz Ukrainy zgrał się bowiem w czasie ze zbliżeniem, do jakiego doszło pomiędzy Kijowem i Berlinem.