Ogniem na wprost. Pieskie życie na żołdzie ŁukaszenkiOgniem na wprost. Pieskie życie na żołdzie Łukaszenki. Od kołchoźnika, czyli „prezydenta” Białorusi, zwiewają nawet psy

Nawet psy nie chcą pieprzonego ruskiego miru, tylko uciekają od swoich właścicieli.
Temat, o który staram się dbać, czyli okręg królewiecki. Celowo nie używam powszechnej nazwy „kaliningradzki”, ponieważ pochodzi od Michaiła Kalinina, zwanego w stalinowskiej propagandzie „wszechzwiązkowym starostą”.
Faktycznie pełnił nawet funkcję przewodniczącego Prezydium Rady Najwyższej ZSRS, ale w rzeczywistości miał niewiele do powiedzenia, gdyż z natury rzeczy był po prostu niezdolnym do intryg durniem (ros. durak). Jednak jego podpis widnieje pod listami katyńskimi, co kwalifikuje go jako zbrodniarza-mordercę. Obecny gubernator okręgu Anton Alichanow już wielokrotnie obiecywał swoim poddanym złote góry mimo międzynarodowych sankcji. Ale jak do tej pory nie został przywrócony przygraniczny ruch z Polską, a połączenia lotnicze z moskiewską metropolią znacznie się wydłużyły w związku z blokadą powietrzną i ceny biletów horrendalnie wzrosły. Ruski na tym terenie poczuł się osaczony. Teraz Litwa w ramach sankcji zablokowała transport przez jej terytorium niektórych towarów do okręgu królewieckiego. Mieszkańcy w panice rzucili się masowo do sklepów wykupywać pewne towary, m.in. materiały budowlane, cement i wyroby metalowe. Media społecznościowe obiegły nagrania obrazujące istne oblężenie magazynów. Gubernator i Kreml zapowiedziały działania odwetowe. Odezwała się niestroniąca od alkoholu (słynne opowieści o ukraińskim barszczu wygłaszane „pod wpływem”) rzeczniczka MSZ Maria Zacharowa w rozmowie z „drugim podobnym” – Władimirem Sołowiowem:
