OGNIEM NA WPROST. Jatka w armii
OGNIEM NA WPROST. Jatka w armii, czyli krawaciarze w akcji

Państwowe Biuro Śledcze i kontrwywiad wojskowy (wchodzący w skład Służby Bezpieczeństwa Ukrainy i nie podlegający wywiadowi wojskowemu HUR) zatrzymały płk. Ilję Łapina oraz dwóch generałów: Artura Gorbenkę i Jurija Gałuszkina za to, że w wyniku ich błędów w dowodzeniu w ub.r. Moskale zajęli niewielką część obwodu charkowskiego. Zarzut jest o tyle absurdalny, że ci dowódcy tak na prawdę odwalili dobrą robotę. W maju 2024 r. w rejonie Wołczańska zastawili na nieprzyjaciela pułapkę, która zasadniczo się powiodła. Kosztem utraty kilku małych i niewiele znaczących miejscowości przeciwnik zaangażował na tym odcinku kilkadziesiąt tysięcy bojców, z których większość już tam została. Zarówno przebieg działań wojskowych, opanowanie sytuacji w ciągu godzin, jak i błyskawiczna ewakuacja ludności cywilnej dowodzą, że Moskale byli tu oczekiwani. Podobnie jak ujawnione po kilku dniach ukraińskie materiały pokazujące, że Siły Zbrojne Ukrainy (SZU) obserwowały podejście nieprzyjaciela w rejon ataku, a nawet kontrolowały działania rosyjskiej V kolumny, wpuszczającej bojców tylnymi drzwiami do Wołczańska. Powstaje zasadnicze pytanie – to czego się chłopaków czepiać? Odpowiedź może być tylko jedna. Krawaciarze w Kijowie pod wodzą prezydenta Zełenskiego bawią się w politykę kosztem jedności armii.
Obaj generałowie i pułkownik dostali zarzuty, jakoby swoimi zaniedbaniami dopuścili do powodzenia ataku Kacapów. Rzekomo źle rozmieścili jednostki, źle ocenili możliwy kierunek ataku wroga, źle wydzielili odwody. Nawet gdyby te oskarżenia były prawdziwe, nie są to tematy na sprawę karną. Mogli je postawić tylko dyletanci, którzy wojnę znają jedynie z gier komputerowych. Są to zarzuty w iście bolszewickim stylu. Stawiano takie sowieckim generałom, którzy choć robili, co mogli, ponosili porażki. Płk. Łapinowi zarzuca się oddanie bez walki kilku miejscowości i odmowę odbicia utraconych pozycji. Czytaj: odmówił bezsensownego wytracania żołnierzy na szarpanie się o pozycje, których nie mógł utrzymać. Ale wygadała się rzeczniczka Państwowego Biura Śledczego Tatiana Sepiał, która powiedziała wprost, że proces zorganizowano „w odpowiedzi na protesty społeczne”, czyli że rzucają oficerów na żer tłuszczy żądającej rozliczeń. A że ludzi bardziej wpienia to, co dzieje się w Donbasie, jest bez znaczenia.
