OGNIEM NA WPROST. Dron i ignoranci
OGNIEM NA WPROST. Dron i ignoranci, podsłuchane rozmowy rosyjskich żołnierzy i yorkshire terrier

Specjalista od gestów doigrał się. Zamiast zwiewać gdzie pieprz rośnie, kozaczył. Bezczelność została ukarana.
Czy ruski sołdat wie, jak się obchodzić z wojenną techniką?
Otóż nie wie. Albo wie za mało. Ostatnio w sieci pojawiły się dwa nagrania wiele mówiące o poziomie wyszkolenia Rosjan. Oba pochodzą z drona. Jedno to ujęcie z bezpilotowca Switchblade, zwanego dronem kamikadze. Urządzenie to lata sobie tak długo, aż namierzy cel. Potem pikuje prosto na nie, by rozerwać się na kawałki razem z trafionym obiektem. Tak było i tym razem. Niefrasobliwi żołnierze urządzili sobie popijawę na grzbiecie transportera opancerzonego. Zajęci degustacją wódy nawet nie patrzyli w górę, skąd nadlatywał prosto na nich z dużą prędkością Switchblade. Nagle film się urywa. Skutki uderzenia widać na ujęciu z drugiego drona. Spalony wrak pojazdu opancerzonego i porozrzucani w różnych pozach uczestnicy libacji. Nawet nie zdążyli obalić do końca półlitrówki.
