Odważni wobec Moskwy, cisi wobec Berlina. Podwójne standardy
Odważni wobec Moskwy, cisi wobec Berlina. "Nie można budować europejskiej wspólnoty na podwójnych standardach"

Niemiecki zarząd w Unii Europejskiej skutecznie blokuje wszelką debatę o odpowiedzialności Niemiec za skutki II wojny światowej? To pytanie raczej z kategorii retorycznych.
Unia Europejska po raz kolejny znalazła się w punkcie, w którym sama podważa własną narrację. 15 maja 2026 r. Komisja Europejska (KE) oficjalnie dołączyła do Specjalnego Trybunału ds. Zbrodni Agresji przeciwko Ukrainie. To ważna decyzja i słuszny kierunek – agresja Rosji musi zostać osądzona, a sprawcy ukarani. Problem polega jednak na tym, że dokładnie ta sama instytucja od lat odmawia jakiegokolwiek zaangażowania w kwestie odpowiedzialności za zbrodnie popełnione wobec Polski podczas II wojny światowej.
Przez lata słyszeliśmy w Brukseli, że sprawy reparacji wojennych i odpowiedzialności za niemiecką agresję są wyłącznie „kwestią bilateralną”. KE utrzymywała, że Unia nie ma kompetencji do zajmowania się historycznymi zbrodniami wobec państw członkowskich. Dziś okazuje się jednak, że gdy chodzi o Ukrainę, znajdują się kompetencje, pojawiają się instrumenty prawne, a polityczna wola nagle istnieje.
