Obronić sanktuarium w GietrzwałdzieObronić sanktuarium w Gietrzwałdzie. Sprawy zaszły tak daleko, że w olsztyńskiej prokuraturze toczy się postępowanie

Niemiecka buta nie miałaby miejsca, gdyby nie zgoda wydana przez Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi na odrolnienie 10-ha działki pod inwestycję.
Jest coś niebywale oburzającego, wręcz prowokacyjnego, w projekcie lokalizacji tzw. centrum logistycznego niemieckiej firmy Lidl w Gietrzwałdzie, 800 m od Sanktuarium Matki Bożej Gietrzwałdzkiej. To najświętsze miejsce dla wszystkich katolików, a szczególnie wiernych na Warmii i Mazurach.
W 1877 r. Matka Boska ukazywała się dwóm dziewczynkom i przemawiała do nich po polsku. Objawienia te powtórzyły się aż 160 razy. Młode wizjonerki Justyna Szafryńska i Barbara Samulowska na pytanie: „Czego żądasz, Matko Boża?” – usłyszały. – „Życzę sobie, abyście codziennie odmawiali różaniec”. Maryja zapewniała, że jeśli ludzie będą się gorliwie modlić, wówczas Kościół nie będzie prześladowany, a parafie otrzymają swoich kapłanów. Działo się to w czasach, gdy Rosjanie w Królestwie Polskim, a Niemcy w Prusach Wschodnich, na Warmii, gdy szalał Kulturkampf, chcieli za wszelką cenę utrudnić wyznawanie przez nas wiary katolickiej, wyrugować ją i Kościół z życia Polaków. Wraz z szerzącym się kultem Maryi, który podtrzymywał polskie nadzieje na niepodległość, narastały prześladowania kapłanów i wiernych. Były kary finansowe, a nawet zamykano duchownych i wiernych w więzieniach. A jednak kult Pani Gietrzwałdzkiej rozwijał się, przetrwał i trwa do dziś.
