Felieton
Nowa (stara) Lewica. Wśród liderów nie ma ani jednej kobiety
Nowa (stara) Lewica. "Wśród 16 wojewódzkich liderów nie ma ani jednej kobiety. Ani jednej"

Artykuł premium
DołączAdrian Zandberg z Razem skomentował wybory w Nowej Lewicy krótko, ale celnie: „Chyba niewiele się zmieniło”. Prawa kobiet są ważne, ale zarządzanie – jak widać – jeszcze ważniejsze.
Władza krąży w tym samym gronie, tylko krzesła się zmieniają. Jedni wstają, drudzy siadają.
W polityce są trzy rodzaje obietnic: spełnione, te, które nie miały być spełnione i te, które miały być tylko na chwilę. Włodzimierz Czarzasty obiecał kiedyś, że nie będzie już startował na stanowisko szefa partii, bo czas dać szansę młodym. I dotrzymał słowa. Poniekąd. Młodszym kolegom dał szansę… zostać jego zastępcami. Tak oto młodość w Nowej Lewicy objawiła się w pełnej krasie: jako młodość pod opieką doświadczonego starszego kolegi, który wie lepiej, bo już tu był.
