Nienawiść nasza powszednia. "Nienawidzić jak Donald Tusk"
Nienawiść nasza powszednia. "Nienawidzić jak Donald Tusk". Za ów felieton zostałem zawieszony przez rektora uniwersytetu

Tak działają tylko ludzie ulepieni z nienawiści, dla których jest ona nie tylko środkiem działania, lecz także celem samym w sobie.
Charakterystyczne, że z prawej strony sceny politycznej nie ma bluzgów i wulgaryzmów. W sferze słów to niemal zupełnie inny świat.
W debacie publicznej, w dyskursie politycznym, a w dużej mierze i w mediach doszło do przepotężnej zmiany. Medium tej zmiany jest język, w którym wyraźnie – jak w lustrze – odbijają się umysłowe możliwości stron. Wysłuchałem z uwagą niedawnego przemówienia Jarosława Kaczyńskiego. Mówił o sprawach najżywotniejszych i dla Polaków najważniejszych. Mówił bez wzmożenia emocjonalnego, konkretnie, bazując na faktach. Nikogo nie obrażał, z nikogo się sardonicznie nie śmiał, nie kłamał. To był głos męża stanu i człowieka odpowiedzialnego za każdą sylabę. Był krytyczny, ale wyważony. Nie chciał się nikomu podobać, bo nie jest od podobania się. Jest od roboty i tyle.
