Militarnie zwycięstwo, ale polityczna przegrana
Militarnie zwycięstwo, ale polityczna przegrana. "Izraelowi udało się zneutralizować dwa główne zagrożenia ze strony Hamasu"

Ta większa niż zakładano efektywność sił izraelskich walczących w trudnym, miejskim terenie jest wynikiem kilku czynników.
Okupacja Strefy Gazy przez siły Izraela, a taki scenariusz jest bardzo prawdopodobny, spowoduje, że sytuacja w tym rejonie świata jeszcze przez długie miesiące będzie na granicy Marek Budzisz wybuchu wojny regionalnej.
Yoav Galant, izraelski minister obrony, powiedział, że „Hamas utracił kontrolę nad Strefą Gazy” po tym, jak siły izraelskie (IDF) zbliżyły się do szpitala Al-Shifa, uznawanego za główną bazę i punkt dowodzenia tej organizacji, a oddziały elitarnej Brygady Golani zajęły siedzibę parlamentu Strefy Gazy. Wydaje się jednak, że ta opinia izraelskiego ministra (powiedział on również, że wojna może zakończyć się jedynie bezwarunkową kapitulacją lub „eliminacją” przedstawicieli Hamasu) jest jeszcze przedwczesna. Cytowany przez dziennik „The Wall Street Journal” Giora Eiland, izraelski generał i doradca ds. bezpieczeństwa, zauważył, że siły izraelskie „są bliskie” osiągnięcia swego celu, którym jest „rozbicie” dwóch brygad Hamasu walczących w północnej części Strefy Gazy, należy jednak pamiętać, że organizacja ta dysponuje jeszcze trzema brygadami, znajdującymi się w centralnej i południowej części tej palestyńskiej enklawy, a tam skuteczność Sił Zbrojnych Izraela będzie najprawdopodobniej mniejsza. Nie zmienia to faktu, że, jak powiedział mediom brytyjskim Jack Watling, ekspert w strategicznym think tanku RUSI, IDF osiągnęło „znaczący postęp”, prowadząc operacje w Gazie, co może oznaczać, że wojna potrwa zapewne krócej niż dziewięć miesięcy. Na tyle przygotowany jest rząd Netanjahu, jak ujawniła jedna z izraelskich stacji telewizyjnych.
