MAŁGORZATA WOŁCZYK. Spór o GibraltarMAŁGORZATA WOŁCZYK. Spór o Gibraltar. Fabián Picardo nie tylko nie godzi się na zakwestionowanie brytyjskiej władzy

Umowa między Unią a Wielką Brytanią w sprawie pobrexitowych relacji Skały Gibraltarskiej z Hiszpanią i resztą krajów UE będzie musiała poczekać.
„Gibraltar nigdy nie będzie hiszpański!” – powtarza szef ministrów Gibraltaru zaniepokojonych faktem, że 23 lipca władzę w Hiszpanii może przejąć prawica, która nigdy nie pogodziła się z utratą skały na rzecz Wielkiej Brytanii.
Gibraltar to najgęściej zaludniony skrawek Europy, z każdej strony otoczony Hiszpanią, która uznaje za upokarzający fakt, że terytorium należy ciągle do Wielkiej Brytanii. Owszem, na mocy traktatu z Utrechtu z 1713 r., Madryt scedował Skałę Gibraltarską na rzecz Londynu, ale definicja terytorium cedowanego jest obecnie przedmiotem sporu, tym bardziej wobec brytyjskiej okupacji przesmyku, która jest sprzeczna z zapisami traktatu. Jak do tej pory sądy międzynarodowe przyznawały rację Hiszpanii, a ewentualny nowy rząd w Madrycie, który ma się wyłonić po wyborach, z pewnością powróci do kwestii odzyskania Gibraltaru, zwłaszcza jeśli koalicjantem Partii Ludowej zostanie nieprzejednany w tej materii Vox. Obie partie zresztą obiecały swoim wyborcom podjęcie kwestii odzyskania suwerenności nad Gibraltarem. Wielu Hiszpanów oskarża Brytyjczyków nie tylko o bezprawne okupowanie ich terenu, lecz także o stworzenie raju podatkowego na ich ziemi, tolerowanie piractwa, handlu narkotykami, przemytu i prania pieniędzy. Konserwatyści z Voxu zapowiedzieli już, że będą domagać się od UE „zdecydowanego zaangażowania w uzasadnione dążenia Hiszpanii do odzyskania Gibraltaru” i zastosują „wszelkie międzynarodowe naciski, aby odzyskać okupowane terytorium”.
