Lekcja dla Polski płynąca z wyborów w Hiszpanii
Lekcja dla Polski płynąca z wyborów w Hiszpanii. Społeczeństwo sympatyzujące z lewicową wizją świata zaczyna się odwracać

Jest więc mnóstwo podobieństw na scenie politycznej między Polską a Hiszpanią.
Nie trzeba sięgać po „Historyczną paralelę Hiszpanii z Polską” Joachima Lelewela z 1820 r., by rozpoznać w losach naszych państw niekończące się analogie. Minęły dwa stulecia, a Polska wciąż może przeglądać się w lustrze Hiszpanii, choć nie jest tego do końca świadoma.
Wiele przemawia za tym, że Polacy traktują Hiszpanię jako wystarczająco bliski kraj, by wyskoczyć na weekend do Barcelony, ale jednocześnie daleki i niepojęty, gdy mowa o jej sytuacji wewnętrznej. Tymczasem to właśnie w Hiszpanii mamy naszych największych przyjaciół i jednocześnie niezwykle lojalnych partnerów w ramach grupy EKR – partię Vox, czyli trzecią siłę polityczną Hiszpanii. Niestety, mamy tam też najzagorzalszych wrogów, którzy na wszelkie sposoby manifestują pomoc dla totalnej opozycji w ich wspólnym celu obalenia demokratycznego, polskiego rządu. Zła wiadomość dla Polski polega jednak na tym, że obie największe partie mainstreamu hiszpańskiego, które na zmianę rządzą w kraju od 1982 r., czyli socjaliści z Hiszpańskiej Socjalistycznej Partii Robotniczej (PSOE) oraz bezobjawowa centroprawica spod znaku Partii Ludowej (PP), jednakowo nienawidzą konserwatystów czy to krajowych, czy europejskich, udowadniając, że mimo odmiennych etykiet i barw politycznych skrajnie lewicowe myślenie skolonizowało europejskie formacje niezależnie od tego, czy mienią się chadekami, czy komunistami.
