Kto zyska, kto straci, czyli atak na Błaszczaka
Kto zyska, kto straci, czyli atak na Błaszczaka. Ujawnił plan Tuska "Warta" - Oddanie bez walki jednej trzeciej kraju

Prokuratorzy przyznają, że Błaszczak jako minister miał prawo do odtajniania tego typu archiwaliów, ale uczynił to „bezrefleksyjnie”. Ujawnił tajemnicy państwowej. Ludzie, z którymi się spotykał, nadal są poruszeni informacjami o tym, że ich własne państwo chciało ich porzucić w razie agresji putinowskiej Rosji.
Zarzuty prokuratury w sprawie ujawnienia tzw. planu „Wisła” nie zaszkodzą zbytnio głównemu oskarżonemu, czyli Mariuszowi Błaszczakowi. Będzie wręcz przeciwnie: odświeżą pamięć o sprawie, która kompromituje rządy Platformy. A na dodatek przypomną to, że Błaszczak miał największe osiągnięcia spośród ministrów obrony narodowej w czasach III RP, a przedstawiciele PO w tym resorcie – szczególnie Bogdan Klich – byli najgorszymi szefami tego ministerstwa.
Mariusz Błaszczak, a także oskarżany w tej samej sprawie obecny szef BBN Sławomir Cenckiewicz zapewne stracą trochę czasu na bezsensownych przesłuchaniach w prokuraturze. I na tym prawdopodobnie skończą się ich straty. Bilans – wbrew intencjom obecnej władzy – będzie dla nich pozytywny. Szczególnie dla Błaszczaka jako polityka, którego funkcjonowanie zależy od sympatii lub antypatii wyborców.
