Koszmar domowego ogniska. „Nie martw się, kochanie”Koszmar domowego ogniska. Dowartościowywaniu homoseksualizmu towarzyszy zohydzanie tradycyjnego modelu życia

Feminizm to resentyment, który niemoc sprostania kobiecości (nie twierdzę, że to łatwe) przekształca w jej zanegowanie.
Beztroskie party. Bawią się sąsiedzi, a jednocześnie pracownicy koncernu, którzy zamieszkują osiedle Victory. Lata 50., Ameryka, klimat i roślinność wskazują na południową Kalifornię.
Kolejne dni beztroskiego życia, które obserwujemy z perspektywy pani domu, Alice Chambers. Domowe zajęcia, głównie polerowanie nienagannie czystych wnętrz, przygotowanie posiłku dla powracającego wieczorem męża i namiętny seks, który łączy małżeństwo. „Niekończący się miesiąc miodowy” – jak zauważa sąsiadka, do której dochodzą odgłosy miłosnych uniesień. A pomiędzy domowymi zajęciami rozrywki charakterystyczne dla niezwiązanych zawodowo, zamożnych kobiet: spotkania na zakupach, w restauracjach, w trakcie rekreacyjnie uprawianego sportu czy podobnie traktowanych treningów baletowych. Te ostatnie niosą jednak w sobie również pedagogiczny wymiar: wyrabiać mają samodyscyplinę i poczucie organizacji oraz zbiorowy smak, a raczej jego zaprzeczenie.
