KONRAD KOŁODZIEJSKI. Pokolenie KonfederacjiKONRAD KOŁODZIEJSKI. Pokolenie Konfederacji. Koszty tej operacji na pewno okażą się bolesne dla partii Tuska

Rosnąca w siłę Konfederacja może nieoczekiwanie okazać się atrakcyjna także dla części obecnego elektoratu Tuska i jego przystawek.
Młodzi wyznawcy Konfederacji przywodzą na myśl hunwejbinów budujących nowy świat, w którym liczy się wyłącznie młodość, zdrowie i siła. Nie ma w nim miejsca dla dawnych przesądów i jakichkolwiek słabości. Przy czym przyszłość, którą chcą budować, jest podobnie jak u hunwejbinów bardzo okrutna.
Nastroje społeczne w Polsce przypominają falę. Na początku lat 80. – w czasach rewolucji Solidarności – zbuntowane społeczeństwo poczuło się nagle jedną, wielką wspólnotą zbudowaną przeciwko komunistycznej niewoli. Polacy przeżywali też wówczas za sprawą świeżego pontyfikatu Jana Pawła II okres wzmożonej, choć nierzadko bardzo powierzchownej religijności. Wszystko to zostało w ciągu kolejnych lat rozjechane walcem przez komunistów i gdy po 10 latach upadał PRL, ludzie byli zupełnie inni. Nowa rzeczywistość pozwalała dać wreszcie upust wcześniej nierealnym marzeniom o wzbogaceniu się. Wyszły też na jaw wielkie pokłady kompleksów, które wielu Polaków miało wobec swoich bogatych sąsiadów z Zachodu.
