Katastrofalny budżet… i cała reszta!Katastrofalny budżet… i cała reszta! "Miliardy zadłużenia, zatrzymane inwestycje, zwolnienia grupowe, rolnictwo, szpitale"

Obecny rząd właśnie uchwala budżet totalnej katastrofy. Niebotyczne miliardy zadłużenia, które wywołuja śmiertelne drgawki resztek gospodarki. Zatrzymane inwestycje. Zwolnienia grupowe tysięcy pracowników. Rolnictwo dogorywa jak stara szkapa. Szpitale bez kroplówek finansowych. Szkoły ogłupiające dzieciarnie.
Prawy sąd skazał lewych prokuratorów na zwrot ukradzionego telefonu! Człowiek słyszy coś takiego i puka się w skołowaną głowę – czy możliwe jest takie rozwalenie systemu prawnego, że już nikt nie wie, co komu wolno? Kto jest neojurystą, a kto paleoprawnikiem? Jak mam komentować takie wydarzenia – trudzi się niżej podpisany felietonista – by nie popaść w przesadę? Czy określenie „głupie gnojki” wobec prokuratorów włamujących się do KRS jest stosowne, czy ekstremalne? Kto to osądzi?
Teraz, kiedy ministerka kultury z upodobaniem używa słów uważanych za plugawe, jakim słownikiem mamy się porozumiewać ze sobą i władzami? Czy pornograficzny żargon ma się stać metodą rozwiązywania sporów politycznych i kulturowych? Chyba wszyscy (po maturze?), niezależnie od opcji politycznych, widzimy, że nasz piękny język degeneruje się, pod wpływem szalejących emocji wpada w jakieś śmierdzące bajoro.
