Kaszubi kontra junkrzy: serial „Kamerdyner”Kaszubi kontra junkrzy: serial „Kamerdyner”. "Polityczna poprawność zawitała i do nas, w najbardziej niemądrej postaci"

Serial tak jak film jest ładnie inscenizowany, świetnie grany, choć dziwne przeskoki czasowe bez ostrzeżenia nie ułatwiają ogarnięcia akcji.
TVP odniosła frekwencyjny sukces prościutkim, ale urokliwym romansem „Dewajtis” według Marii Rodziewiczówny. Teraz przyszedł czas na coś bardziej skomplikowanego. „Kamerdyner” Filipa Bajona to film z 2018 r., który otwierał wtedy festiwal w Gdyni. Teraz przerobiono go na serial. Jestem po czwartym, przedostatnim odcinku.
To przypadek współdziałania ponad przepaściami. Głównym producentem jest Filmicon, lecz serial koprodukuje Next Film z grupy Agory i prawicowa TVP. Film został wsparty nie tylko przez PISF, lecz także resort kultury. Głównym sprawcą był wiceminister Jarosław Sellin, polityk PiS i Kaszub. Jak widać, ich etos nie musi mieć jednej barwy politycznej.
