Językowe szambo. Potoczny język polskiej młodzieży
Językowe szambo. Wulgaryzmy i ordynarne odzywki to potoczny język zdecydowanej większości polskiej młodzieży

Zachowania i język, którym się posługują, są lustrzanym odbiciem tego, co słyszą i widzą, czy to w piosenkach swoich idoli, w filmach, w telewizji czy podczas prywatnych rozmów ludzi z tzw. świecznika.
„Mały Jasiu był świadkiem niecenzuralnej kłótni rodziców. Po chwili spytał ojca: – Tato, co to znaczy »k…a« i »spier…aj«? Ojciec odpowiedział, że słowo na »k« znaczy… kluski, a na »s« przepraszam. Gdy Jaś dostał na śniadanie kluski na mleku, rzucił do mamy: – Nie będę jadł tych ku…, a na wezwanie mamy, żeby natychmiast przeprosił, odparł: – Spier…aj”.
Śmieszne? Raczej żałosne, wziąwszy pod uwagę, że przekleństwa i wulgaryzmy to dziś powszechny język młodych. Niedawno sam byłem tego świadkiem, gdy pod wieczór pojechałem popływać w jeziorze. Obok kąpała się grupa nastolatków, na oko w wieku 14–16 lat. Po wodzie niosły się ich krzyki z co drugim słowem na „k” i „s”, w tym z ust szpetnie wytatuowanych dziewcząt. Gdy zwróciłem im uwagę, usłyszałem krótkie: „Spier…aj, stary ch…!”. Chwilę później przechodziłem obok rodziców trzymających za rączki ledwo drepczącego malca. Rozglądający się na boki tatko podzielił się z żoną swoimi spostrzeżeniami: „Patrz, k…a!, ja pier…ę! Ale te, k…a, ch… syfu tu zrobili…” – koniec cytatu.
