Felieton
Język słuszny i niesłuszny. "Decyzja obiektu owych zachowań"
Język słuszny i niesłuszny. "Decyduje nie jakaś bezstronna definicja czy uniwersalny obyczaj, lecz decyzja obiektu owych zachowań"

Artykuł premium
DołączPrzyjęto ciekawą metodę rozstrzygania o tym, co jest, a co nie jest seksizmem, co jest, a co nie jest mobbingiem, co jest molestowaniem seksualnym, a co rasizmem.
Sprawa wyrzucenia Tomasza Lisa z redakcji „Newsweeka” nie obchodzi mnie w ogóle. Zauważyłem też, że jest kompletnie obojętna dla kręgu moich bliższych i dalszych znajomych. Ot, zwykła warszawska wojenka z niegdysiejszym celebrytą, a obecnie zgranym dziennikarzem w tle.
Przy okazji tej sprawy ujawniły się po raz kolejny kwestie, które nazwałbym „pojęciowymi”, kwestie języka. I to nie tego, którego używa Lis (notabene bluzgi są powszechne w każdym środowisku i dzielą się na te nagrane, i te nienagrane), ale języka jako wyroku, jako obciążenia winą.
