Felieton
Język polski to nie Putin. Ja będę nadal jeździł na Ukrainę
Język polski to nie Putin. "Ja jednak będę nadal jeździł na Ukrainę, podobnie jak będę wspierał ten kraj w jego walce"

Artykuł premium
DołączCi sami ludzie, którzy latami ględzili, by się nie zbroić, nie drażnić Putina, pluli na naszą Straż Graniczną, obronę terytorialną, teraz nagle zapałali zapałem, by wspierać sąsiadów, na siłę kalecząc własny język.
Walcząc z językiem, nie pomożemy Ukrainie. Ja jednak nadal będę jeździł „na Ukrainę”, „na Węgry”, „na Litwę” i „na Łotwę”, a za zmianami może kryć się spora doza niechęci do własnego kraju.
Rada Języka Polskiego uznała sformułowanie „w Ukrainie” za równoważne sformułowaniu „na Ukrainie”. Część szacownych kolegów redaktorów z miejsca to podchwyciła, informując – a jakże – że od teraz trzeba już mówić „w Ukrainie”. Można nadal mówić, jak się chce. Jednak za poprawne są uważane od teraz obie wersje.
