Jaskiniowiec z maczugą. "Czeka nas brutalne bezprawie!"
Jaskiniowiec z maczugą. "Żaden inny sędzia nie miał aż 68 zarzutów dyscyplinarnych". Czeka nas brutalne bezprawie!

Gdy Donald Tusk desygnował Waldemara Żurka na stanowisko ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego, podkreślał, że potrzebuje „egzekutora”, a nie inteligenta i profesora, jakim był Adam Bodnar, który prawie w każdej sprawie miał wątpliwości i dzielił włos na czworo
W historii III RP nigdy nie było tak „oryginalnego” ministra jak były sędzia, a obecnie szef resortu sprawiedliwości Waldemar Żurek. Jeśli zrealizuje swoje plany, całkowicie zdemoluje system sprawiedliwości w Polsce, wyrzuci niezawisłych sędziów, a sądy nie będą gwarantować uczciwych procesów.
Waldemar Żurek, minister sprawiedliwości i prokurator generalny, a wcześniej sędzia, to osobistość jedyna w swoim rodzaju. I wcale nie dlatego, że zawsze walczył z ministrem sprawiedliwości Zbigniewem Ziobrą oraz wszelkimi sposobami kontestował przeprowadzane przez niego zmiany w sądownictwie. I nie tylko dlatego, że jako minister sprawiedliwości „na rympał” przywraca praworządność, czyli w istocie ją przewraca. Chyba żaden inny sędzia nie miał aż 68 zarzutów dyscyplinarnych. Chyba żaden inny sędzia nie był „bohaterem” donosu, jaki w 2017 r. była już wtedy żona złożyła na niego w Krajowej Radzie Sądownictwa (KRS). A potem to on pozwał byłą żonę. Żurek był jednym z sędziów, którzy utajnili swoje oświadczenia majątkowe i jest jedynym ministrem trzeciego rządu Donalda Tuska, który to zrobił. Ponadto jednym z nielicznych, który pracując w budżetówce, dorobił się aż 21 nieruchomości (obecnie 19).
