Jarmark węglowy. Sypanie obelgami i zabawa w NitrasaJarmark węglowy. "Jeden prezydent ogłasza brak zainteresowania i sypie obelgami, drugi bawi się w posła Nitrasa"

W dość ponurym momencie się znaleźliśmy, jeśli tak długo gardłujący aktorzy naszej sceny politycznej nie mogą się dogadać nawet co do dystrybucji węgla, kiedy obok toczy się wojna.
Wygląda na to, że na naszych oczach dokonała się kolejna rewolucja poglądów polityków PO na rzecz postulatów PiS. Jeszcze nie tak dawno słyszeliśmy od nich, że wszelkie kompetencje państwo ma przekazywać samorządom i to one rozwiązują problemy. To już przeszłość.
Jacek Sasin – w przerwie wewnątrzrządowych awantur – zaapelował do samorządów, by pomogły w dystrybucji węgla. Wydawałoby się, że sprawa jest czytelna, jasna i oczywista. Jeśli ktoś wie, gdzie są niedobory, może obdzwonić szkoły, szpitale, ośrodki pomocy społecznej, to właśnie urzędy miast, gmin itd. Jak się okazuje, po tych słowach rozpętało się piekło.
