Jak upada CNN. Kolejna przestrogaJak upada CNN. Losy nadawcy, zamykającego kolejne biznesy, zwalniającego masowo ludzi, mogłyby być przestrogą

Nie ma czym karmić widzów, nie ma jak utrzymywać ich przed ekranem w ciągłym emocjonalnym napięciu.
Siostrzana dla TVN 24 telewizja CNN – właścicielem obu jest Warner Bros. Discovery (WBD) – była niegdyś wzorem dziennikarstwa telewizyjnego. Dziś jest symbolem nie tylko upadku biznesowego, lecz także profesjonalnego i moralnego. Stację ma ratować nowy szef Mark Thompson. Tymczasem uosabia on część jej problemów. Dotyczą one zarówno zarządzania, jak i spraw fundamentalnych – moralnej degeneracji pracowników, braku profesjonalizmu i wiarygodności, kłamstw i oszustw.
Za powstaniem CNN w 1980 r. stał wizjonerski pomysł założycieli – Teda Turnera i Reese’a Schonfelda, by 24 godz. na dobę nadawać programy informacyjne. Długo zdobywała serca i umysły widzów, aż I wojna w Zatoce Perskiej i praktycznie przeprowadzona z niej transmisja na żywo udowodniły, jak wspaniałym medium może być taka stacja. Przeniosła świat do domów. Dziś z chwały nie pozostało nic. Dystrybuowana w pakietach telewizji kablowych i satelitarnych CNN jest obecna w 70 mln gospodarstw, ale w poszczególnych pasmach z ledwością przyciąga 500 tys. widzów. Jej produkcje plasują się w okolicach 20. miejsca takich samych programów innych stacji informacyjnych. Kilkanaście pierwszych miejsc należy do Fox News, czasami przedzielanych przez MSNBC. Odkąd jednak po przegranej Donalda Trumpa Fox dryfuje ku lewicy i jego republikańskich przeciwników, stacja utraciła ogromną część widowni i jej przewaga nad CNN zmalała z ok. 6:1 do 3:1. To nie znaczy, że CNN zyskało widzów. Ma ich mniej niż kablowe programy o pielęgnowaniu ogródków czy z kreskówkami sprzed 60 lat z misiem Yogi. Sytuacja jest tak rozpaczliwa, że szefostwo WBD wpadło na pomysł, by emisję filmów i seriali w telewizji Max przerywać wstawkami z CNN.
