Gra o fair play. "Okradani obywatele Polski"Gra o fair play. Licznik Domańskiego przekroczył 120 dni. "Okradani są obywatele Polski"

Już przez cztery miesiące największa partia opozycyjna, Prawo i Sprawiedliwość, jest ordynarnie okradana przez władzę. Okradani są również obywatele, i to nie tylko sympatycy tego ugrupowania.
Pytań o stawkę wyborów prezydenckich pada coraz więcej, a odpowiedzi jeszcze więcej. Jest jednak jedna, kluczowa, która będzie dotykać nie tylko samego wyniku, lecz także warunków gry. Na razie wiele wskazuje na to, że oszukiwanie nie popłaca. Piszę ten felieton, gdy tzw. licznik Domańskiego przekroczył 120 dni. Oznacza to tyle, że już przez cztery miesiące największa partia opozycyjna, Prawo i Sprawiedliwość, jest ordynarnie okradana przez władzę. Okradani są również obywatele, i to nie tylko sympatycy tego ugrupowania. W końcu każdy z nas, płacąc podatki, zgadza się na dystrybucję środków publicznych zgodnie z prawem, a to stanowi (nie tylko) w tej sprawie zwyczajne jego łamanie, więc wykorzystanie tych środków jest wbrew obowiązującym zasadom gry. To jak w sporcie, choć tutaj rząd robi, co chce i nie ma go kto zdyskwalifikować z wyścigu. Czy jednak na pewno?
Na szczęście w demokracji obywatel ma szansę być ostatecznym sędzią, który nawet, jeśli już szkoda została poczyniona, może pokazać żółtą, a nawet czerwoną kartkę. Taką wydaje się ogromne zaangażowanie i zainteresowanie ludzi debatą publiczną. Widać to po wynikach oglądalności kolejnych dysput, a także po zmianach sondażowych, które są jasnym sygnałem: nie zgadzamy się na grę nie fair. Oczywiście realną siłę tego komunikatu poznamy dopiero w dniu wyborów. Gdyby się okazało, że mimo oszustwa (zabranie dotacji, hejterskie spoty za pieniądze państwowych spółek i debaty opłacane przez TVP w likwidacji) Polacy jeszcze bardziej, niejako z przekory, oddadzą głos wbrew oczekiwaniom oszustów, byłby to piękny symbol i prawdziwe zwycięstwo demokracji.
