Podróże minister zdrowia. To cicha prywatyzacja ochrony zdrowia
Podróże minister zdrowia. "Pacjenci miesiącami czekają na diagnostykę, odwoływane są zabiegi, bo pieniędzy brakuje"

Kiedy pacjent słyszy, że na badanie w publicznym systemie poczeka wiele miesięcy, a prywatnie może je wykonać natychmiast – nawet na raty – nie jest to wybór. To przymus. To cicha prywatyzacja ochrony zdrowia, wypychanie ludzi do komercyjnego systemu pod presją bezradności.
Mamy do czynienia z cichą prywatyzacją ochrony zdrowia, wypychaniem ludzi do komercyjnego systemu pod presją bezradności.
Słowa Jolanty Sobierańskiej-Grendy brzmią dziś jak podręcznikowy przykład politycznego odklejenia od rzeczywistości. Gdy w ubiegłym tygodniu na antenie TVN24 minister zdrowia zapytana o to, kiedy pacjentom w Polsce wreszcie będzie lepiej, odpowiedziała: „Ja myślę, że już jest lepiej”, wielu Polaków przecierało oczy ze zdumienia. Kolejna wypowiedź w Polsat News tylko pogłębiła ten obraz. Minister przekonywała, że jeżdżąc po kraju, widzi, „jak ludzie cieszą się z tego, że 18 mld z KPO przynosi realne już korzyści”.
