Druga Japonia czy druga Grecja? "Pędzimy na ścianę"Druga Japonia czy druga Grecja? "Historia zna właściwie trzy scenariusze dla państw szaleńczo zadłużonych"

"Błogosławiona młodzież, albowiem ona odziedziczy dług narodowy" – mówi Radosław Sikorski. Tempo zadłużania się naszego kraju w ostatnich trzech latach jest wyższe niż w Grecji
Pędzimy na ścianę, i to z ogromną prędkością. W marcu dług Polski po raz pierwszy przekroczył 2 bln zł i gdy czytają państwo ten tekst, pewnie wynosi 2,1 bln, bo rośnie o 1 mld zł dziennie. Tempo zadłużania się naszego kraju w ostatnich trzech latach jest wyższe niż w Grecji przed jej krachem finansowym w 2010 r. To oczywiście nie oznacza, że przesądzona jest polska katastrofa finansowa. Wciąż możemy wyhamować, ale jest problem.
Tym problemem jest rząd Donalda Tuska, który jakby upajał się śmigającymi wokół pieniędzmi i jeszcze przyspieszał zadłużanie Polski. Dowodem na to są choćby zafiksowanie się na pożyczce 43,7 mld euro z SAFE i straceńcza determinacja, z jaką rząd chce ją realizować. Ministrowie obrony Władysław Kosiniak-Kamysz i finansów Andrzej Domański, łamiąc konstytucję, podpisali umowę o jej zaciągnięciu, więc kiedy wpłynie zaliczka w wysokości 15 proc., nasze zadłużenie skokowo zwiększy się o ok. 28 mld zł. To rodzaj obłędu, jakiegoś amoku, kiedy władza uznaje branie ogromnych pożyczek za sukces.
