Gdzie się podział „czuły narrator”. Będziemy czytać bzdury
Gdzie się podział „czuły narrator”. Literatura, którą znamy, odchodzi bezpowrotnie do lamusa

Świat ze swoim pędem nie zasługuje już na duże, wymagające powieści.
Wypowiedzi Olgi Tokarczuk na temat sztucznej inteligencji odsłoniły sprzeczności dotyczące jej samej. Która jest prawdziwa? Ta przypominająca o roli „czułego narratora”? A może ta zachwalająca pogaduchy z chatbotem AI i lekkomyślnie odtrąbiająca koniec literatury?
Po tym, jak Jamirowi Nazirowi z Trynidadu i Tobago na Karaibach przyznano prestiżową literacką nagrodę Wspólnoty Narodów, pisarz został oskarżony o to, że przy pisaniu książki „Wąż w gaju” korzystał ze sztucznej inteligencji. Wydawca i londyńska Commonwealth Foundation badają sprawę, ale różne ślady wskazują, że zarzuty mogą być prawdziwe. Np. prof. Ethan Mollick z Uniwersytetu Pensylwanii napisał wprost, że opowieść jest w 100 proc. wygenerowana przez AI. Chodzi o styl, składnię, budowę, a także mętne wyjaśnienia składane przez egzotycznego literata, który podobno ze względów zdrowotnych najpierw miał dyktować treść do smartfona, a potem, spisaną automatycznie, poprawiać. Niektórzy nie mają nawet pewności, czy Nazir w ogóle istnieje.
