Fantastyczne opowieści Piątka i Rzeczkowskiego
Fantastyczne opowieści Piątka i Rzeczkowskiego. Każdy człowiek wiedzący o inwazji wie o determinacji PiS do powstrzymania Putina

Każdy, ale nie czytelnicy Piątka i Rzeczkowskiego.
Mark Sargent pisze książki o tym, że Ziemia jest płaska, Erich von Däniken o tym, że starożytne piramidy w Egipcie zbudowali kosmici, a Tomasz Piątek i Grzegorz Rzeczkowski o tym, że PiS to agentura rosyjska. Politycznym zrządzeniem losu dwaj ostatni są w Polsce niekiedy traktowani poważnie.
Obaj panowie – autorzy m.in. tekstów dla „Newsweeka” – nigdy nie byli ekspertami od spraw rosyjskich. W swoich pracach nie odwołują się do poważnych autorów i analiz, które by były w świecie specjalistów brane na poważnie. Rzeczkowski potrafi co najwyżej przytoczyć cytat z popularnych, ciekawych, ale jednak powierzchownych i sensacyjnych książek Wiktora Suworowa. Piątek odnosi się do prac na temat prania brudnych pieniędzy, ale sprzed 20 lat. Ich tezy – a te są przecież bardzo stanowcze, radykalne, jednoznaczne – nie są cytowane przez żadne think tanki czy analityków spraw Europy Wschodniej, jakby ich kolejne książki były baśniami z tysiąca i jednej nocy. Mają zresztą wiele ze wschodnimi opowiastkami wspólnego, zwłaszcza sensacyjność.
