Energetyczny cios: jak PiS rozświetliło KatowiceEnergetyczny cios w brukselskiego molocha: jak PiS rozświetliło Katowice. "PiS postawiło na węgiel, atom i OZE"

PiS postawiło na racjonalny miks: węgiel jako tymczasowy most, atom jako przyszłość, a OZE – wiatraki czy panele słoneczne – traktowane z rezerwą, bo to zawodne gadżety, zależne od pogody i wymagające gigantycznych subsydiów
Miniona konwencja PiS w Katowicach 24–25 października okazała się prawdziwym wstrząsem dla skostniałego krajobrazu politycznego – jakby ktoś wreszcie podłączył Polskę do sensownego źródła prądu, zamiast polegać na kapryśnych wiatrakach brukselskich marzeń.
Jako konserwatysta z krwi i kości siedziałem wśród setek ekspertów i praktyków, czując, jak wraca wiara w suwerenną Polskę. To nie była jakaś chaotyczna pogawędka, ale solidna, ekspercka debata z udziałem weteranów energetyki, ekonomistów i inżynierów – ludzi, którzy budowali bloki mocy, negocjowali kontrakty gazowe i liczyli emisje, zanim to się stało modne. Panele pękały w szwach od faktów, analiz i propozycji, a nie pustych sloganów.
