Dłużej pracować, więcej płacić. Kryzys emerytalnyDłużej pracować, więcej płacić. Powaga kryzysu emerytalnego w całej Europie

Podnoszenie składek, a więc wzrost kosztów pracy, co postulują „mędrcy”, jest bardzo niemile widziane przez niemiecki biznes
Berlin i Paryż reformują emerytury. W dwóch kluczowych krajach Unii Europejskiej 2023 r. zaczyna się od wielkich debat i konfliktów na temat emerytur.
64 lata we Francji, 70 lat w Niemczech
W ubiegły poniedziałek francuska premier Élisabeth Borne ogłosiła sztandarowy projekt reformatorski, którego istotą jest podniesienie wieku emerytalnego do 64 lat oraz wydłużenie do 43 lat okresu płacenia składek, koniecznego do uzyskania pełnej emerytury. Odpowiedzią zarówno opozycji na prawicy, jak i na lewicy jest sprzeciw wobec reformy, a osiem central związkowych wraz z organizacjami młodzieżowymi wyspecjalizowanymi w robieniu zadym porozumiewa się właśnie w celu ustalenia terminu „pracowniczej mobilizacji”. Marine Le Pen dziwi się na Twitterze, jak rząd w ogóle ma śmiałość podnosić wiek emerytalny w kraju, w którym (jak pokazują sondaże) 70 proc. obywateli sprzeciwia się takiej decyzji, i zapowiada jej zablokowanie przez prawicę. Z kolei lider lewicy Jean-Luc Mélenchon piętnuje projekt jako przynoszący poważny regres społeczny. Więc bez dwóch zdań – w Paryżu szykuje się ostre polityczne przedwiośnie, a palenie sklepów, samochodów i odwetowe akcje wyjątkowo brutalnych oddziałów policji CRS – to będą obrazki, które już wkrótce będziemy znów oglądać w korespondencjach znad Sekwany.
